czwartek, 25 czerwca 2015

Rozdział 2

Michell Pov:

-Okej.
-Na prawdę?
-Tak jedź już, bo potem mi będziesz wypominał. 
I już po chwili go nie było, a ja musiałam jechać z kimś innym niż Tony czy Chuck. Chyba się boję? To mało powiedziane.
-Masz może kask?
-A co księżniczka się boi? 
Spojrzał na mnie w taki sposób, że chciałam mu pokazać wszystko co we mnie najgorsze. Kiedy usiadł na motorze, od razu na niego wskoczyłam łapiąc się bagażnika z tyłu.
-Złap się mnie, bo spadniesz.
-Dotykając ciebie boję się czy czymś mnie nie zarazisz.
-Myślisz, że jestem na coś chory?
-Jak z tyloma dziewczynami spałeś, to tak. Pewnie tak.
-Widzę, że znasz już moją osobę.
-Poznałam cię po sposobie bycia, a teraz mógłbyś już jechać?
Nie odpowiadając na moje pytanie, zarzucił mocno motorem. Myślał, że się go złapię czy coś. Byłam to tego przyzwyczajona jeżdżąc z Chuckiem, a nie zawsze miałam ochotę go mocno obejmować. Zaskoczony brakiem mojego czucia chłopak mocno ruszył przed siebie. W pewnym momencie zaczęłam się relaksować i czuć tak jak kiedyś i uśmiechnęłam się do moich myśli, przypominając sobie Tony'ego. Kiedy dojechaliśmy to zszedł  z motoru, a ja zaraz za nim. Prawie mi przed nosem zamknął drzwi. Co za cham. Impreza w jego domu już się rozkręcała. Wzięłam od jakiegoś kolesia kubek z wódką i od razu wypiłam. Jak się bawić to się bawić. Chciałam pokazać Justinowi kto tu rządzi. Rzuciłam kurtkę w bok i rozpuściłam moje włosy, powodując że miękko opadły na moje ramiona. Stanęłam na środku małego parkietu, rozpoczynając mój mały pokazik przed nim. Widziałam go dokładnie jak siedziała na jego kolanach jakaś dziewczyna. W sumie mnie to nie interesowało. Nie chciałam być tylko postrzegana jako księżniczka czy coś takiego, bo do księżniczki mi było daleko. Wijąc się w rytm muzyki czasami zerkałam w jego stronę a on tylko patrzył w moją stronę, tak jakby pierwszy raz widział dziewczynę tańczącą.

Justin Pov:
W sumie to już po podróży przeszła mi na nią ochota. Była taka jak inne. Niczym się nie różniła, dlatego jak przyszedłem to zadowoliłem się pierwszą lepszą dziewczynką, która usiadła mi na kolanach. Ale wtedy ją dostrzegłem. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Po prostu nie mogłem w pewnym momencie oddychać. Jej ciało się zwinnie wiło w rtym muzyki, kusząc mnie tym niemiłosiernie. Jej tyłek tak się poruszał w tych spodniach jakby zaraz miał wypaść do moich spragnionych rąk. W pewnym momencie podszedłem do niej od tyłu, a ona jakby mnie poczuła zaczęła tym tyłeczkiem kręcić po moich nogach. Wyżej kobieto, wyżej. Chwyciłem jej biodra mocno, przesuwając je w stronę mojego krocza  a ona się tylko uśmiechnęła tajemniczo i puściła mi oczko. O kurwa. Poruszyła biodrami na moim kroczu, a po chwili zniknęła. Gdzie ona jest? Zdezorientowany rozejrzałem się po całym domu. Zobaczyłem ją na balkonie, gdzie oczywiście bez zastanowienia poszedłem. 
-Co ty kurwa robiłaś?
Krzyczał Chuck na nią, a oczy miał nieźle zaczerwienione.
-Tańczyłam, kurwa uspokój się. 
-Stary.
Chuck tylko na mnie spojrzał i od razu dostał ode mnie mocne uderzenie, przed co osunął się na ziemię. Ale już nie wstał bo narkotyki dały swoje.
-Co ty mu zrobiłeś?
Dziewczyna rzuciła się na mnie z pięściami, a ja mocno złapałem jej drobne dłonie , a ona z przerażeniem spojrzała na mnie w oczach. W pewnym momencie po prostu się do niej mocno docisnąłem, powodując że jęknęła zaskoczona. Nie odpowiedziała, więc językiem przesunąłem po jej dolnej wardze, a wtedy uwolniła dla mnie swoje usta. Gdy tylko poczułem jej język na moim, od razu coraz bardziej nachalnie na nią naciskałem. Dziewczyna próbowała się uwolnić od mojego mocnego ucisku, na co jej pozwoliłem. Już po chwili wplotła dłonie w moje włosy, ciągnąc mnie lekko za nie na co jej pozwoliłem bo to było całkiem przyjemne. Kiedy podniosłem kolano i przycisnąłem do jej krocza westchnęła mi w wargi. W pewnym momencie się ode mnie odsunęła kładąc dłoń na swoich różowych usteczkach.
-Co my robimy..
-Całujemy się księżniczko.
Chciałem się znów do niej przybliżyć, lecz ta zrobiła unik i za chwilę pokierowała się w stronę wyjścia. O chuj jej chodzi? Ruszyłem zaraz za nią, lecz ona się nie chciała zatrzymać.
-Chell.
W końcu ją złapałem za nadgarstek, będąc na świeżym powietrzu. Ona się do mnie odwróciła, a gdy chciała wyrwać rękę to wzmocniłem uścisk. Dziewczyna gwałtownie wciągnęła powietrze patrząc w moje oczy. 
-boli.mnie.to.kurwa
-jak chcesz sama wrócić?
-no na nogach.
-Daleko masz?
-No w chuj, ale co mam zrobić.
-Odwiozę cię.
-Przecież ty jesteś pijany.
-Jeździłem w gorszym stanie, chodź nic się nie stanie.
Widziałem po niej jak walczy ze sobą. Czego tu się bać? Jestem najlepszy w mieście, a ona się boi że coś jej się stanie. Wchodząc na motor troszeczkę się zachwiałem, ale po chwili już ze mną było wszystko okej. 
-Okej Jus?
Jus kurwa, nikt tak do mnie nie mówił. Tylko moja matka. Nawet ojciec tak do mnie nigdy nie powiedział. Gdy poczułem jak mocno oplotła mój pas to uśmiechnąłem się do siebie sam pod nosem. 
-Gdzie mieszkasz kruszynko?
-Prosto, potem w lewo na trzecim zakręcie, a następnie prosto. Powiem ci gdzie masz się zatrzymać, okej?
Słyszałem jak jej niezwykle spokojny głos mówił do mojego ucha. Ale ona się co chwila zmienia. Raz jest zimna jak suka, zaraz po tym bucha od niej żar, a następnie jest spokojna jak owieczka. Już nie nadążam za nią. W pewnym momencie usłyszałem jak mówi to tutaj. Powiedziała to tak cicho, że ledwie ją usłyszałem. Kiedy zeszła z motoru, od razu się pokierowała w stronę swojego domu. Gdy nagle się zatrzymała to uśmiechnąłem się do niej szeroko. Pewnie da wujkowi buziaka. Dziewczyna pomachała mi, a zaraz zniknęła za drzwiami. Co to do cholery było?

Michelle's Pov:
Gdy się rano obudziłam to poczułam nieznany zapach. Mięta. Kto pachnie miętą? Nie, nie możliwe żeby Justin tak pachniał, że bym przejęła jego zapach. Zdjęłam swoją piżamę w formie za długiej koszulki Tonego i rzuciłam ją na ziemię w łazience. Gdy napuściłam wody do wanny to zanurzyłam się w niej, rozkoszując się ciepłem, który rozchodził się po moim ciele. Czemu wczoraj Justin był taki miły i mnie odwiózł do domu? Może on po prostu udaje chuja, a tak na prawdę jest wspaniały? A może po prostu był tak pijany, że  był miły. W sumie to nie ważne. Nie potrzebnie o nim myślę. Wychodząc z wanny wysuszyłam swoje włosy, a przy tym ciało. Kiedy się  delikatnie umalowałam to ubrałam poprzecierane dżinsy z wysokim stanem, a do tego czarny crop top. Na moje stopy wsunęłam czarne Nike Air Force,a na ramiona nasunęłam kurtkę dżinsową. Kiedy już byłam gotowa to przeczesałam jeszcze moje długie blond włosy i jak byłam gotowa to opuściłam dom. Czekając na Chuck'a schowałam do torebki kanapki spakowane przez tatę. On zazwyczaj robił mi pyszne kanapki. Kiedy Chuck podjechał zobaczyłam jego wielką śliwę pod okiem. Od razu do niego podbiegłam, przejeżdżając palcami po jego policzku.
-Kurwa Chuck..
-Nie wkurwiaj mnie, zabiję tego pierdolonego Justina. Wczoraj po prostu za dużo wziąłem i od razu odleciałem.
No tak, on odleciał a ja całowałam się z Justinem.. Jestem po prostu świetną przyjaciółką, prawda?
-Dobra wskakuj, bo muszę jechać do pracy. 
-Dalej pracujesz w tym biurze?
-Ta, przynajmniej mi dobrze płacą.
Wskoczyłam na motor, łapiąc się z tyłu bagażnika. Chłopak był zdziwiony, że się go nie złapałam, ale nie skomentował tego. To dobrze. Gdy po chwili znaleźliśmy się pod szkołą to zeskoczyłam z motoru i ucałowałam Chuck'a policzek, kiedy na mojej drodze pojawił się Justin.
-Halo piękna, może dasz mi buziaka na powitanie? 
-Nie przesadzaj, co?
Skrzywiłam się, patrząc w jego ciemne tęczówki. Chcąc nie chcąc przeszedł mnie dreszcz, kiedy tak mocno wbijał we mnie swój wzrok. 
-Ty pedale jebany patrz co przez ciebie mam.

Chuck mnie delikatnie odepchnął od Justina, a następnie sam go mocno popchnął do tyłu. Obydwoje byli silni, więc mieli równe szanse. Obydwoje wytatuowani, ale Chuck był starszy. Przynajmniej mi się tak wydaje. Nagle weszłam pomiędzy nich, układając dłonie na ich klatkach piersiowych.

1 komentarz: